Przeszczep krtani, tchawicy oraz gardła

Lekarze z Centrum Onkologii w Gliwicach przeszczepili sześcioletniemu chłopcu krtań, tchawicę i gardło oraz zmodyfikowany szpik. W ten sposób chcą sprawić, by chłopiec w przyszłości nie musiał brać leków zapobiegających odrzucaniu narządów. Jeśli się uda, będzie to przełom w światowej transplantologii.

W Gliwicach nie kryją radości i dumy

– Ten zabieg to ewenement na skalę światową. Niewykluczone, że otwieramy nową epokę w dziejach transplantologii – mówi prof. Krzysztof Składowski, dyrektor Centrum Onkologii w Gliwicach.

Zabieg był rzeczywiście niesamowity. By zrozumieć jego złożoność, trzeba poznać historię Tymoteusza. Miał zaledwie 13 miesięcy, kiedy nabrał do buzi granulek ługu sodowego. To tzw. kret, którego używa się do przetykania rur.

Substancja momentalnie rozpuściła tkanki. W kilka sekund podbiegła mama, ale Tymek w ustach miał już tylko pianę z krwią. – Zaniosłam go do łazienki przemyć buzię, ale to prawdopodobnie jeszcze mu zaszkodziło – opowiada.

Martwica objęła nasadę języka, krtań, gardło, tchawicę i przełyk aż do poziomu żołądka. Od tej chwili Tymoteusz nie mógł jeść. Posiłki zastąpiono żywieniem dojelitowym. Oddychał tylko przez rurkę tracheostomijną. Nieraz miał jednak kłopoty z oddychaniem. Nie nauczył się mówić.

Wyborcza.pl

900-1000 transplantacji przeprowadzają rocznie w Polsce lekarze

900-1000 transplantacji przeprowadzają rocznie w Polsce lekarze. To wciąż za mało, a potrzeby będą rosły – ocenili eksperci podczas konferencji prasowej w Zabrzu. Zaledwie 5 proc. przeszczepów stanowią te od żywych dawców.
Jak poinformował konsultant krajowy w dziedzinie transplantologii klinicznej prof. Lech Cierpka – na przeszczep nerki w kraju czeka ok. 1300-1400 osób, na serce – 350 osób, na wątrobę – 350, trzustkę 50 osób, na płuco – 70 osób, na rogówkę 3 tys. osób, na przeszczep szpiku – 3,4–4 tys. osób.

– Rocznie w Polsce przeprowadza się ok. 900-1000 transplantacji, w tym ok. 250 transplantacji wątrób, 80 – serca, 30-40 trzustek, 30 transplantacji płuc. Trzeba pamiętać, że schyłkowa niewydolność narządów jest przypisana do społeczeństwa starzejącego się – powiedział prof. Cierpka podczas konferencji, zorganizowanej w przededniu obchodzonego 26 października Światowego Dnia Donacji i Transplantacji przez Śląskie Centrum Chorób Serca (ŚCCS) w Zabrzu – jeden z czołowych ośrodków transplantacyjnych w kraju.

– Gdybyśmy byli na poziomie donacji naszych południowych sąsiadów – Czechów – uratowalibyśmy dużo więcej osób – podkreślił dyrektor ŚCCS prof. Marian Zembala. Transplantolodzy zgromadzeni na zabrzańskiej konferencji apelowali o wzmożenie wysiłków w celu zwiększenia liczby dawców. Jak wskazywali, bariery tkwią zarówno w systemie organizacji przeszczepów, jak i w świadomości, zarówno społeczeństwa, jak i kadry medycznej.

Prof. Andrzej Więcek ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, powiedział, że żywych dawców jest w Polsce znacznie mniej, niż w Stanach Zjednoczonych czy krajach skandynawskich. – Ten odsetek jest niższy niż 5 proc. W innych krajach – Stanach Zjednoczonych, krajach skandynawskich przekracza 40 proc. My jesteśmy jeszcze dość daleko, to zdecydowanie za mało – ocenił.

Jak mówił prof. Więcek, wielu potencjalnym dawcom, którzy chcieliby oddać komuś bliskiemu nerkę lub fragment wątroby, uniemożliwia to stan zdrowia; przeszkodą jest np. nadciśnienie czy choroba serca. – Trzeba być perfekcyjnie zdrowym i staramy się nie liberalizować tych kryteriów – zastrzegł.

Jak podkreślił, życie z jedną nerką jest całkowicie bezpieczne. – Przyjaciel, który ma 60 parę lat powiedział mi ostatnio, że miał robione USG i okazało się przy okazji, że ma tylko jedną nerkę. Urodził się z jedną, nigdy nie chorował. Życie z jedną nerką nie ma najmniejszego wpływu na losy tych osób, na jakość i długość ich życia, kobiety mogą bez problemu rodzić dzieci – wyjaśniał.

Swoimi doświadczeniami dzieliła się z uczestnikami konferencji mama Antoniego, który już w pierwszym roku życia musiał przejść przeszczep wątroby, a dawcą była właśnie pani Agata. – Matka zrobiłaby wszystko dla dziecka, to oczywiste. Operację przespałam, potem bardzo bolało, ale byłam pod dobrą opieką. Teraz mam tylko bliznę, którą uważam za swoją ozdobę. Wszystko się udało, jesteśmy szczęśliwą rodziną – opowiadała dziennikarzom.

Niezwykła przyjaźń dawcy i biorcy szpiku

Prof. Więcek ocenił, że pracujący w szpitalach koordynatorzy, którzy czuwają nad tym, aby zgłaszać potencjalnych dawców, „odegrali fantastyczną rolę”. Jego zdaniem byłoby dobrze, gdyby było ich więcej, bo obecnie to często 1 koordynator na duży szpital. – W tych oddziałach, gdzie potencjalnie dawcy mogą być – urazowe, neurochirurgiczne – próbujemy docierać do tych osób, żeby ich świadomość zwiększyć. Rozmawiając z ordynatorami czy osobami odpowiedzialnymi w wielu przypadkach widzimy, że nie są do końca przekonani, że to jest potrzebne. To ważne, by tym osobom pokazywać, ile osób może uratować jeden dawca, bo można od jednej osoby pobrać serce, nerki, wątrobę, trzustkę rogówkę. Chcemy tam docierać, edukować również tych ordynatorów – powiedział, podkreślając, że wskazana byłaby w tym zakresie większa kontrola czy nadzór, by nie tracić możliwości pobrań narządów.

Źródło: PAP

Pierwsza w Polsce transplantacja na odległość

 

Chirurdzy ze Szczecina i Warszawy przeprowadzili pierwszą w Polsce krzyżową transplantację na odległość. Nerkami wymieniły się małżeństwa – informuje „Gazeta Wyborcza”

(PAP, Fot: Łukasz Szelemej

Nowej nerki potrzebowali 59-letni mężczyzna i 36-letnia kobieta. Narządy chcieli oddać im ich małżonkowie, ale operacje były niemożliwe z powodu różnych grup krwi. Dlatego lekarze zdecydowali się na operację krzyżową.

W przedsięwzięciu mogą uczestniczyć dwie pary (wtedy to transplantacja krzyżowa), kilka czy kilkanaście (wtedy to operacja łańcuchowa). W tym przypadku dawczyni ze Szczecina oddała nerkę warszawskiej pacjentce, a mąż tej drugiej przekazał narząd 59-latkowi. Dawców i biorców dzieliło niespełna 600 km. Między miastami nerki przeleciały rejsowym samolotem LOT-u.

W obu szpitalach do operacji zaangażowanych były liczące kilkanaście osób zespoły m.in. nefrologów, chirurgów transplantacyjnych i psychologów.

W sumie od pobrania do przeszczepiania narządów minęło sześć godzin. Do tej pory przeprowadzono w Polsce cztery tego typu operacje, ale ta jest pierwszą przeprowadzoną między szpitalami z różnych miast.

 

 

Lekarze z UCK przeszczepili panu Jackowi podczas jednej operacji serce i nową nerkę

 

©Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

 

Pierwszą na Pomorzu i drugą w historii przeszczepów w Polsce, jedno czasową transplantację – serca i nerki – przeprowadzili lekarze z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Oba narządy pobrano od tego samego dawcy, co zmniejsza ryzyko ich odrzucenia przez organizm biorcy. W opinii ekspertów –to unikatowe wydarzenie medyczne nie tylko na skalę Polski, ale i Europy. Przeszczep odbył się 30 marca, jednak dopiero niedawno zarząd szpitala zdecydował, że można ten fakt ujawnić. Zgodzili się na to zarówno kardiolodzy, jak i nefrolodzy, którzy opiekują się pacjentem. Stan 55 letniego mężczyzny lekarze określają jako stabilny.

– Na nerki chorowałem od dziesięciu lat, od czterech lat musiałem się dializować trzy razy w tygodniu – opowiada pan Jacek, mieszkaniec Kołobrzegu. – Jakby tego było mało – niewydolność nerek powodowała, że miałem coraz słabsze serce. Skierowano mnie do szpitala w Gdańsku. W Poradni Kardiochirurgicznej w UCK zostałem zakwalifikowany do przeszczepu serca i oczekiwałem na dawcę, w Poradni Nefrologicznej – do przeszczepu nerki.

 

 

Za: Dziennik Bałtycki

Sukces lekarzy z Zabrza Pierwsze w Polsce sztuczne serce bije w pacjencie

W Zabrzu dokonano pierwszej w kraju implantacji sztucznego serca. Ten trudny zabieg przeprowadzili lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca. Pacjentem był pan Mieczysław, który wcześniej chorował na ciężką niewydolność krążenia, a wszystkie formy terapii okazały się w jego przypadku nieskuteczne. Na początku nie dowierzał, że takie zabieg w ogóle może się udać – dziś czuje się coraz lepiej i pod okiem lekarzy wraca do pełni sił. – Następuje wycięcie całkowite serca pacjenta i jest wszczepiane sztuczne serce, od którego pacjent jest zależny w 100 proc. Już nie ma powrotu, dlatego nasze leczenie musiało być w pełni sprawdzone i efektywne – wyjaśnił Remigiusz Antończyk rezydent kardiochirurgii ze Śląskiego Centrum Chorób Serca.

 

źródło: Onet.pl

Przeszczep szpiku bez stosowania transfuzji krwi

Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu jako pierwsi w Polsce przeprowadzili przeszczep szpiku bez stosowania transfuzji krwi. 22-latek, który został poddany zabiegowi, nie zgodził się na transfuzję ze względów religijnych, jest Świadkiem Jehowy. Lekarze: przeszczep się udał.

Foto: Tomasz Pajączek / Onet

Zabieg odbył się pod koniec 2017 roku, ale dopiero teraz lekarze poinformowali o pionierskiej operacji, bo już wiadomo, że nie ma żadnych powikłań. Leczenie przebiega prawidłowo

Pierwszy w Polsce przeszczep szpiku bez transfuzji krwi odbył się we wrocławskiej klinice hematologii. Zabieg miał miejsce w grudniu 2017 roku. Przeszczepowi został poddany pacjent, który zmaga się z nawrotem nowotworu węzłów chłonnych – chłoniakiem Hodgkina. Na świecie, głównie w Stanach Zjednoczonych, takie zabiegi wykonywane są stosunkowo rzadko, bo są obarczone znacznie większym ryzykiem.

Najczęściej, kiedy starego szpiku już nie ma, a nowy jeszcze nie pracuje, pacjent wymaga przetoczeń preparatów krwi: krwinek czerwonych lub płytkowych. To trwa od siedmiu do 10 dni, zanim nowy szpik podejmie pracę – mówi prof. Tomasz Wróbel z Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku USK we Wrocławiu.

Cała trudność w wykonaniu autotransplantacji u pacjenta, który nie wyraża zgody na transfuzję krwi, polega na przeprowadzeniu go przez ten okres, kiedy podajemy mu jego własne komórki, ale nie możemy mu przetoczyć preparatów krwi – podkreśla prof. Tomasz Wróbel. Celem jest ochrona pacjenta przed krwawieniami i konsekwencjami głębokiej niedokrwistości.

Zdecydowaliśmy się przełamać barierę psychologiczną u lekarzy, którzy wiedzieli, że standardowego elementu leczenia wspomagającego nie będą mogli zastosować – mówi dr hab. Anna Czyż z Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku USK we Wrocławiu.

Wrocławscy lekarze już wiedzą, że przeszczep się udał. W trakcie zabiegu nie było żadnych powikłań, a obecne leczenie przebiega prawidłowo. – Myśmy odpowiednio przygotowywali pacjenta do zabiegu. Staraliśmy się uzyskać jak najwyższe parametry morfologii, żeby hemoglobina była jak najwyższa, bo przy przeszczepie hemoglobina zawsze spada. Cała procedura przebiegła dobrze. Pacjent jest w okresie kontrolnym – tłumaczy prof. Tomasz Wróbel.

Przeszczep łańcuchowy

Przeszczep łańcuchowy

Procedura polega na tym, że minimum trzy osoby, które się nie znają, oferują swoje nerki trzem osobom, które ich potrzebują, w zamian za narząd  kompatybilny genetycznie od innego dawcy, który będzie mógł być przeszczepiony ich bliskiej osobie. Jest to nadzieja przede wszystkim dla chorych, którzy nie mogą otrzymać przeszczepu od bliskiej osoby ze względu na problemy immunologiczne, inną grupę krwi etc.

W lutym 2012 r. w Stanach Zjednoczonych domknięto „ostatnie ogniwo” łańcucha 60 osób (30 dawców i 30 biorców), w wyniku którego dokonano 30 udanych transplantacji nerek. Szereg operacji rozciągnął się na aż cztery miesiące. W Polsce pierwszy tego typu przeszczep odbył się w czerwcu 2015 roku. Przez ponad 12 godzin dokonano aż sześciu operacji, w wyniku których pobrano i z sukcesem wszczepiono trzy zdrowe nerki.

W sobotę 7 kwietnia br. w Wiśle odbył się Bieg po Nowe Życie. To wydarzenie, które wspiera polską transplantologię. W marszu nordic walking wystartowały 62 sztafety. To rekord Biegu po Nowe Życie!

Jak co roku wsparły je znane osoby ze świata filmu, teatru, sportu i muzyki, dziennikarze oraz przedstawiciele sponsorów. Na trasie zobaczyliśmy między innymi ambasadora inicjatywy Przemysława Saletę, Mariusza Jakusa, Jarosława Kreta, Marcina Mroczka, Adę Palkę, Rafała Zawieruchę, Dorotę Czaję, Jarosława Jakimowicza, Marka Plawgo, Cezarego Trybańskiego, Rafała Maślaka, Mariusza Kałamagę, Grzegorza Kotowicza, Artura Siódmiaka, Piotra Gacka, Mariusza Jurasika, Joannę Kuberską, Bartosza Obuchowicza, Martę Kuligowską, Jerzego Mielewskiego i innych. Na wydarzeniu nie zabrakło Ewy Pacuły, modelki i dziennikarki, byłej żony Przemysława Salety, ambasadora Biegu po Nowe Życie, który 11 lat temu oddał jedną ze swoich nerek ich wspólnej córce, Nicole. Dlaczego jestem na tym wydarzeniu? Odpowiedź jest prosta. Dotknęła mnie choroba w rodzinie, ratunkiem był przeszczep, do końca życia będę wspierałtę inicjatywę. Mój były mąż jest przykładem, że z jedną nerką można fantastycznie funkcjonować– przekonuje. Wydarzenie promuje nie tylko przeszczepy od żywych dawców. Zachęca także ludzi do noszenia oświadczeń woli będących zgodą na pobranie po śmierci narządów do przeszczepów.

Na mecie okazało się, że najlepszy czas osiągnęła sztafeta JBB Bałdyga w składzie: Marek Plawgo, Jakub Janczewski, Andrzej Kowalski. Dlaczego warto wspierać Bieg po Nowe Życie? To oczywiste. Oddanie narządu, zwłaszcza po śmierci, nic nas nie kosztuje, a może uratować czyjeś życie. Noszę w portfelu oświadczenie woli, zresztą dostałem je na zeszłorocznym Biegu po Nowe Życie. Nie rozstaję się z nim – opowiada Marek Plawgo.

Przeszczep nerki od męża

Życie tureckiej kobiety zostało uratowane po tym, jak otrzymała nerkę od kochanki swojego męża. Cztery lata po ślubie jedna z nerek Melihi Avci przestała pracować, co oznaczało, że musiała przechodzić czterogodzinne dializy trzy razy w tygodniu.

W tym czasie mąż Melihi poznał kobietę, Ayse Imdat. Mężczyzna przyjął ją do swojego domu pod pretekstem opieki dla swojego syna. Kiedy Melihi Avci dowiedziała się o zdradzie męża, zażyczyła sobie, aby tych dwoje pobrało się po jej śmierci.

Czytaj więcej „Przeszczep nerki od męża”

Pierwszy przeszczep krzyżowy nerek

Pierwszy w Polsce tzw. przeszczep krzyżowy nerek od żywych dawców niespokrewnionych przeprowadzili specjaliści Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie.

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Chmura i dr hab. Michał Wszoła pobierają nerkę od dawcy (PAP, Fot: Jacek Turczyk)

Operacje pobrania nerek i ich przeszczepienia wykonali prof. Andrzej Chmura, prof. Artur Kwiatkowski oraz dr Rafał Kieszek. Koordynatorem transplantacyjnym całego przedsięwzięcia była Aleksandra Tomaszek.

Czytaj więcej „Pierwszy przeszczep krzyżowy nerek”