Operacja krzyżowego przeszczepu

To pierwsza w regionie, a druga w Polsce operacja krzyżowego przeszczepu nerek.

W Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 im. dr. Jurasza w Bydgoszczy przeprowadzono przeszczep krzyżowy nerek. To pierwsza w regionie, a druga w Polsce taka operacja. Pacjenci – małżeństwa z Bydgoszczy i Torunia – czują się dobrze.

Wtorek godz. 8. W dwóch salach operacyjnych stan pełnej gotowości. Dawcami nerek są kobiety, biorcami mężczyźni. Nerkami na krzyż wymieniają się małżeństwa z Bydgoszczy i Torunia.

– Ze względu na niezgodność grup krwi małżonkowie nie mogli pomóc sobie nawzajem. Szansą dla obu par było przeczepienie krzyżowe – mówi dr nauk med. Aleksandra Woderska, regionalny koordynator transplantacyjny ze szpitala „Jurasza”. – Pani z Torunia oddała nerkę panu z Bydgoszczy, a pani z Bydgoszczy panu z Torunia.

Przeszczep krzyżowy – pierwszy w Kujawsko-Pomorskiem i drugi w Polsce

W sumie cztery operacje wymagały skoordynowania pracy dwóch zespołów: lekarzy operatorów (chirurgów i urologów), instrumentariuszek, anestezjologów i pielęgniarek anestezjologicznych.

W jednej sali pracował zespół pod wodzą dr. Piotra Jarzemskiego i prof. Tomasza Drewy ze szpitala „Biziela”, który pobrał nerkę od pacjentki. Organ przeszczepili mężczyźnie doc. Maciej Słupski i dr Emilia Wojtal ze szpitala „Jurasza”. W drugiej pobrania i przeszczepu dokonali prof. Zbigniew Włodarczyk i dr Marek Masztalerz ze szpitala „Jurasza”. Prawie siedem godzin spędzonych przy stole operacyjnym zakończyło się sukcesem.

Technicznie to nie był dla nas trudny zabieg, bo przeszczepów w naszej klinice wykonaliśmy już ponad 1000, ale było to duże wyzwanie logistyczne. Musieliśmy mieć stuprocentową pewność, że wszystkie parametry dawców i biorców są zgodne, i przede wszystkim nie pomylić nerek. Cieszę się, że wszystko poszło zgodnie z planem. Udowodniliśmy, że możemy pracować w dużym zespole. Najważniejsze jednak, że poprawi się komfort życia biorców. Obaj panowie nie będą musieli już być dializowani. Ich rekonwalescencja potrwa około miesiąca, ale do końca życia będą musieli przyjmować leki immunosupresyjne. Kobiety, które oddały nerki, także będą mogły żyć normalnie, a nawet uprawiać sport. Wiele osób rodzi się z jedną nerką i nawet o tym nie wie.

Procedura kwalifikacji pacjentów do przeszczepu krzyżowego jest długa.

– Wymaga współpracy wielu ośrodków transplantacyjnych, bo nie zawsze jest tak jak w tym przypadku, że pacjenci są z tego samego województwa – mówi dr Aleksandra Woderska. – Baza biorców mieści się w Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnym ds. Transplantacji Poltransplant. Warunkiem przeszczepienia jest obecność na Krajowej Liście Oczekujących. Zarówno dawcy, jak i biorcy przechodzą mnóstwo badań, m.in. wykonuje się im tzw. próbę krzyżową. Konieczna jest też współpraca lekarzy nefrologów z ośrodków dializ, którzy mają duży udział w przygotowaniu pacjentów do operacji. Opinię musi też wyrazić Komisja Etyczna Krajowej Rady Transplantacyjnej. Dopiero po zapoznaniu się z nią sądy rejonowe wyrażają zgodę na pobranie i przeszczepienie.

Niestety, w Polsce przeszczepień wciąż przeprowadza się za mało. Zgłaszanych jest do nich zaledwie 10 proc. osób dializowanych, podczas gdy na świecie 25 proc. W Polsce tylko 5 proc. przeszczepów pochodzi od dawców żywych, w Skandynawii aż 40 proc.

– W przypadku dawców rodzinnych są dwie zalety: lepsze wyniki i skrócony czas oczekiwania – mówi prof. Zbigniew Włodarczyk.