Przeszczep szpiku bez stosowania transfuzji krwi

Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu jako pierwsi w Polsce przeprowadzili przeszczep szpiku bez stosowania transfuzji krwi. 22-latek, który został poddany zabiegowi, nie zgodził się na transfuzję ze względów religijnych, jest Świadkiem Jehowy. Lekarze: przeszczep się udał.

Foto: Tomasz Pajączek / Onet

Zabieg odbył się pod koniec 2017 roku, ale dopiero teraz lekarze poinformowali o pionierskiej operacji, bo już wiadomo, że nie ma żadnych powikłań. Leczenie przebiega prawidłowo

Pierwszy w Polsce przeszczep szpiku bez transfuzji krwi odbył się we wrocławskiej klinice hematologii. Zabieg miał miejsce w grudniu 2017 roku. Przeszczepowi został poddany pacjent, który zmaga się z nawrotem nowotworu węzłów chłonnych – chłoniakiem Hodgkina. Na świecie, głównie w Stanach Zjednoczonych, takie zabiegi wykonywane są stosunkowo rzadko, bo są obarczone znacznie większym ryzykiem.

Najczęściej, kiedy starego szpiku już nie ma, a nowy jeszcze nie pracuje, pacjent wymaga przetoczeń preparatów krwi: krwinek czerwonych lub płytkowych. To trwa od siedmiu do 10 dni, zanim nowy szpik podejmie pracę – mówi prof. Tomasz Wróbel z Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku USK we Wrocławiu.

Cała trudność w wykonaniu autotransplantacji u pacjenta, który nie wyraża zgody na transfuzję krwi, polega na przeprowadzeniu go przez ten okres, kiedy podajemy mu jego własne komórki, ale nie możemy mu przetoczyć preparatów krwi – podkreśla prof. Tomasz Wróbel. Celem jest ochrona pacjenta przed krwawieniami i konsekwencjami głębokiej niedokrwistości.

Zdecydowaliśmy się przełamać barierę psychologiczną u lekarzy, którzy wiedzieli, że standardowego elementu leczenia wspomagającego nie będą mogli zastosować – mówi dr hab. Anna Czyż z Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku USK we Wrocławiu.

Wrocławscy lekarze już wiedzą, że przeszczep się udał. W trakcie zabiegu nie było żadnych powikłań, a obecne leczenie przebiega prawidłowo. – Myśmy odpowiednio przygotowywali pacjenta do zabiegu. Staraliśmy się uzyskać jak najwyższe parametry morfologii, żeby hemoglobina była jak najwyższa, bo przy przeszczepie hemoglobina zawsze spada. Cała procedura przebiegła dobrze. Pacjent jest w okresie kontrolnym – tłumaczy prof. Tomasz Wróbel.